niedziela, 17 listopada 2013

Przed wejściem na arene.



-Uwierz mi ! Ja go tylko pocieszałam ! RON ! - próbowałam mu wszystko wyjaśnić
-Sam widziałem ! Jak on na ciebie patrzył... Czy ty tego nie rozumiesz że on się w tobie kocha?
-NO I CO ? Ja nic do niego nie czuję ! W ogóle ... Nie chcę żebyśmy na arenie mówili o tym ...
- to znaczy o czym ?
- o naszych relacjach ...
-Czyli mam zapomnieć o tym wszystkim co nas łączy ?
-Tylko na arenie ... Traktujmy siebie jako przyjaciół ...
-Ale może ja nie chcę ... Wiesz co ? Nie chce mi się o tym rozmawiać ... W ogóle ... to nie przejmuj się mną na arenie ... Nie szukaj mnie, nie myśl o mnie ... Traktuj mnie jak w dystrykcie ...
-Rooon ! Proszę cię !- nie dał mi już nic wytłumaczyć, wyszedł.
Nie wiem co robić ... Prawda jest taka... że wszystko spieprzyłam ... Dzisiaj idziemy na arenę ! CO JA ZROBIŁAM ?! Nie dam rady bez niego ... Co ja powiem Kubie ?! Jak pokażę mu na arenie, że nie będzie z nami ?
       O 8:45 zapukał do mojego pokoju mentor.
 - TY JESZCZE NIE PRZEBRANA? Za pół godziny przyleci po nas poduszkowiec !
-to nie ma sensu. Spieprzyłam wszystko...
-Co jest ?
-Ron odmówił sojuszu ze mną ...Pokłóciliśmy się ...
-A zależy Ci na nim ? - zapytał
-No raczej ... Jest dla mnie kimś więcej ...
-To pokaż mu co do niego czujesz, ale w taki sposób żeby tylko on o tym wiedział. Wiesz co mam na myśli ?- puścił mi oczko
-Masz rację... Bardzo Ci dziękuję ... za wszystko ...-przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam
-Taaak taaaak... Przytulajmy się ... ALE ZA 10 MINUT MUSIMY BYĆ NA DACHU BUDYNKU!
      Podróż poduszkowcem trwała 30 minut. Przebywało w nim 6 trybutów. Niestety, nie było nim ani Rona, ani Kuby. Po wyjściu z poduszkowca poszliśmy do małego pokoju z napisem" DYSTRYKT 8". Moje ręce jak zwykle zaczęły się trząść. Za godzinę będę na arenie. Będę walczyć o moje życie. Czy dam rade? Wszystko okaże się za chwilę.
     W pokoju zastałam mój strój. Bardzo dziwne. Zawsze była to koszulka w moro albo coś w tym stylu. Tym razem na wieszaku czekał na mnie kombinezon.
 Z wrażenia cała zaczęłam się trząść. CO JEST? GDZIE ONI NAS WYSŁALI? TEN STRÓJ NA PEWNO NIE NADAJĘ SIĘ DO WĘDRÓWKI W ŚRODKU LASU? Co będzie ze mną i z Ronem ?
    Pięć minut przed wejściem na arenę do pokoju wszedł mój stylista.
-Jak się czujesz? -zapytał
-Strasznie. Boję się co będzie na mnie czekać u góry. Jeszcze do tego ten strój... Gdzie oni nas wysłali ?!
-Nie bój się... wszystko będzie dobrze. Jesteś silna, rozumiesz ? Wygraj igrzyska z Ronem i wróć do nas. Wierzę w ciebie.
-Dziękuję
      60 sekund . Znowu ten głos. Za 60 sekund będę na arenie.
-Dziękuje za wszystko - przytuliłam mentora
-Pamiętaj, to że nie będzie mnie przy tobie, nie znaczy że Ci nie pomogę. Szukaj spadochronów.
-Dobrze.
 20 sekund.
Już czas. Czas pokazać co potrafię. Weszłam do szklanej tuby, która okazała się windą. Jedyne co widziałam to białe, oślepiające. Wszystko jasne.
Panie i panowie ! Dwunaste Głodowe Igrzyska uważam za otwarte!




3 komentarze: