Czwartego dnia naszego pobytu w Ośrodku Szkoleniowego czas
treningu był skrócony o dwie godziny z powodu naszych wywiadów. Trwał więc od godziny 11:00 do 15:00. Podczas przebywania
przy stanowisku z rozpoznawaniem roślin jadalnych usłyszałam za
moimi plecami męski głos.
-Chciałbym Ci podziękować- momentalnie obróciłam się i zobaczyłam jednego z zawodowców, który kłócił się broniąc dziewczyny
-za co ?
- No wiesz … za tą akcję z Jade …
-Aaa … Spoko. Polecam się na przyszłość –zaśmialiśmy się
-Jestem Kuba. A ty to ... ta zapłakana dziewczyna z 8 ?
-ta zapłakana dziewczyna ma imię ! Sabina. Chociaż i tak Ci to nic nie da … jesteś z drugiego dystryktu …
- no i ? Myślisz że będę brał sojusz z tymi debilami ? Już dawno ustaliłem z kim go wezmę ...
-z kim ? –zapytałam zaciekawiona
- z Tobą …- z wrażenia zachłysnęłam się powietrzem – no i oczywiście z twoim przyjacielem … Co ty na to ?
-Jasne !
Wywiady minęły dobrze. Muszę przyznać że Ron w garniturze jest taki przystojny ! Kuba też nie jest niczego sobie. Ceasar podczas wywiadów wypytywał mnie o rodzinę oraz czym się specjalizuję. Próbowałam jakoś przełamać się na scenie ale nic z tego. Cała się trzęsłam, co było strasznie widać. Jednym słowem- Porażka.
-Chciałbym Ci podziękować- momentalnie obróciłam się i zobaczyłam jednego z zawodowców, który kłócił się broniąc dziewczyny
-za co ?
- No wiesz … za tą akcję z Jade …
-Aaa … Spoko. Polecam się na przyszłość –zaśmialiśmy się
-Jestem Kuba. A ty to ... ta zapłakana dziewczyna z 8 ?
-ta zapłakana dziewczyna ma imię ! Sabina. Chociaż i tak Ci to nic nie da … jesteś z drugiego dystryktu …
- no i ? Myślisz że będę brał sojusz z tymi debilami ? Już dawno ustaliłem z kim go wezmę ...
-z kim ? –zapytałam zaciekawiona
- z Tobą …- z wrażenia zachłysnęłam się powietrzem – no i oczywiście z twoim przyjacielem … Co ty na to ?
-Jasne !
Wywiady minęły dobrze. Muszę przyznać że Ron w garniturze jest taki przystojny ! Kuba też nie jest niczego sobie. Ceasar podczas wywiadów wypytywał mnie o rodzinę oraz czym się specjalizuję. Próbowałam jakoś przełamać się na scenie ale nic z tego. Cała się trzęsłam, co było strasznie widać. Jednym słowem- Porażka.
Kurs szkoleniowy miał trwać dwa tygodnie.
W ciągu tych dni wiele nauczyłam się o sztuce kamuflażu. Ponadto, nauczyłam się
strzelać z łuku. Bardzo się cieszę z
tego powodu, ponieważ cokolwiek znajdę w plecaku, będę umiała tym się posługiwać.
Moje relacje z Ronem były coraz lepsze. Czułam się przy nim na prawdę
bezpiecznie. Codziennie przychodził do mnie w nocy i opowiadaliśmy sobie różne
historyjki, ale i tak po półgodzinnej pogawędce zasypialiśmy przytuleni do
siebie z wycieńczenia. To co mnie jedynie martwi to że jest strasznie zazdrosny o Kubę. A propos Kuby bardzo się z nim zaprzyjaźniłam, chociaż nie rozumiem czemu chce wziąć z nami sojusz… Przecież nie należy do naszego dystryktu, więc
nie może z nami wygrać. Wolę nie myśleć
o tym teraz …
Ostatniego dnia miał odbyć się egzamin praktyczny, gdzie prezentujemy to, czego nauczyliśmy się w ośrodku szkoleniowym. Zadecydowałam, że pokażę im to co umiem najlepiej … Czyli władanie nożami.
Przed wejściem na salę ogarnął mnie wielki stres. Jak zawsze ręce zaczęły mi się trząść a głos był ledwie słyszalny. Siedziałam razem z moimi sojusznikami. Gdy wyczytali moje nazwisko, powoli wstałam. Weszłam do szklanej tuby, która okazała się windą. Gdy ciepły żeński głos powiedział „Poziom Zero. Niech los zawsze Ci sprzyja” moje nogi były jak z waty. Winda się otworzyła i zobaczyłam stos broni. Jeden z organizatorów poinformował mnie o odpowiednim jej wybraniu. Bez wahania wzięłam noże i miecz. Rozejrzałam się jeszcze na wszelki wypadek, jednak nic ciekawego już nie było. Podeszłam do drzwi z napisem „Sala Treningowa”. Była to sala gdzie ćwiczyliśmy przez ostatnie dwa tygodnie. Tym razem była pusta. Wszystkie narzędzia zostały przeniesione do pokoju obok. Poszłam na środek sali i zwróciłam się do organizatorów.
- Dystrykt 7 - te słowa musiałam wykrzyczeć żeby kilka ludzi z trybun zwróciło na mnie uwagę.
Od razu wzięłam noże i mocno wbiłam je w środek tarczy wskazującą głowę, pierś oraz nogi.
Kilka osób zaklaskało, inni mruknęli z podziwem. Wykonałam te manewry kilka razy. Prawie cały czas trafiałam. Cieszę się. Później do ręki wzięłam miecz i przywołałam pana z którym walczyłam. Po minucie powaliłam go na ziemię. Ten udawał że umiera, a ja cieszyłam się z udanej walki. Chciałam jeszcze z kimś powalczyć ale męski głos powiedział: „Dziękujemy panno Sabino. To było … interesujące”
Kiwnęłam głową i udałam się do wyjścia.
Ostatnią noc w ośrodku spędziłam razem z Kubą. Ron był tak zmęczony treningiem że musiał się położyć.
Organizatorzy zabronili przebywanie innym trybutom z innego dystryktu w hotelu, więc udaliśmy się na dach ośrodka. Postanowiliśmy zrobić piknik. Oczywiście cały czas się śmialiśmy.
-Boisz się ? -zapytał
-Głupie pytanie ... no jasne że się boję.. Zdecydowanie wolałabym siedzieć teraz z moją rodziną ...-Nastała cisza- a Ty ? -zapytałam
-Będziesz się śmiać ale ... ja też ...
-Ty ? Proszę Cię ... jesteś z drugiego dystryktu ... tam wszyscy umieją walczyć
- nie o to chodzi...
- a o co ? -zapytałam ciszej
-Boję się ... boję się śmierci.. tego że stracę rodzinę ... przyjaciół
-Oj daj spokój !- odruchowo przytuliłam Kubę - Wszystko będzie dobrze
-Czy ja nie przeszkadzam ? -usłyszałam głos Rona
-Ron ... to nie tak jak myślisz ...
-Nie ... właśnie to jest to co myślę ... nie spodziewałem się tego po Tobie ...
-Ron ! Zaczekaj ! Wybacz Kuba ... spotkamy się jutro ...Cześć... RON ! ZACZEKAJ !
Okazało się że Ron jest strasznie szybki ...Przez pół godziny zastanawiałam się czy wejść do jego pokoju, czy nie ... Zdecydowałam się wejść... Okazało się że Ron już spał ... Położyłam się obok niego i tak zasnęłam.
__
www.ask.fm/sabina9741
Ostatniego dnia miał odbyć się egzamin praktyczny, gdzie prezentujemy to, czego nauczyliśmy się w ośrodku szkoleniowym. Zadecydowałam, że pokażę im to co umiem najlepiej … Czyli władanie nożami.
Przed wejściem na salę ogarnął mnie wielki stres. Jak zawsze ręce zaczęły mi się trząść a głos był ledwie słyszalny. Siedziałam razem z moimi sojusznikami. Gdy wyczytali moje nazwisko, powoli wstałam. Weszłam do szklanej tuby, która okazała się windą. Gdy ciepły żeński głos powiedział „Poziom Zero. Niech los zawsze Ci sprzyja” moje nogi były jak z waty. Winda się otworzyła i zobaczyłam stos broni. Jeden z organizatorów poinformował mnie o odpowiednim jej wybraniu. Bez wahania wzięłam noże i miecz. Rozejrzałam się jeszcze na wszelki wypadek, jednak nic ciekawego już nie było. Podeszłam do drzwi z napisem „Sala Treningowa”. Była to sala gdzie ćwiczyliśmy przez ostatnie dwa tygodnie. Tym razem była pusta. Wszystkie narzędzia zostały przeniesione do pokoju obok. Poszłam na środek sali i zwróciłam się do organizatorów.
- Dystrykt 7 - te słowa musiałam wykrzyczeć żeby kilka ludzi z trybun zwróciło na mnie uwagę.
Od razu wzięłam noże i mocno wbiłam je w środek tarczy wskazującą głowę, pierś oraz nogi.
Kilka osób zaklaskało, inni mruknęli z podziwem. Wykonałam te manewry kilka razy. Prawie cały czas trafiałam. Cieszę się. Później do ręki wzięłam miecz i przywołałam pana z którym walczyłam. Po minucie powaliłam go na ziemię. Ten udawał że umiera, a ja cieszyłam się z udanej walki. Chciałam jeszcze z kimś powalczyć ale męski głos powiedział: „Dziękujemy panno Sabino. To było … interesujące”
Kiwnęłam głową i udałam się do wyjścia.
Ostatnią noc w ośrodku spędziłam razem z Kubą. Ron był tak zmęczony treningiem że musiał się położyć.
Organizatorzy zabronili przebywanie innym trybutom z innego dystryktu w hotelu, więc udaliśmy się na dach ośrodka. Postanowiliśmy zrobić piknik. Oczywiście cały czas się śmialiśmy.
-Boisz się ? -zapytał
-Głupie pytanie ... no jasne że się boję.. Zdecydowanie wolałabym siedzieć teraz z moją rodziną ...-Nastała cisza- a Ty ? -zapytałam
-Będziesz się śmiać ale ... ja też ...
-Ty ? Proszę Cię ... jesteś z drugiego dystryktu ... tam wszyscy umieją walczyć
- nie o to chodzi...
- a o co ? -zapytałam ciszej
-Boję się ... boję się śmierci.. tego że stracę rodzinę ... przyjaciół
-Oj daj spokój !- odruchowo przytuliłam Kubę - Wszystko będzie dobrze
-Czy ja nie przeszkadzam ? -usłyszałam głos Rona
-Ron ... to nie tak jak myślisz ...
-Nie ... właśnie to jest to co myślę ... nie spodziewałem się tego po Tobie ...
-Ron ! Zaczekaj ! Wybacz Kuba ... spotkamy się jutro ...Cześć... RON ! ZACZEKAJ !
Okazało się że Ron jest strasznie szybki ...Przez pół godziny zastanawiałam się czy wejść do jego pokoju, czy nie ... Zdecydowałam się wejść... Okazało się że Ron już spał ... Położyłam się obok niego i tak zasnęłam.
__
www.ask.fm/sabina9741

Ojej ... Biedny Ron .. Mam nadzieję, że to sobie wyjaśnią :)
OdpowiedzUsuńPisz kolejny,m ale tym razem szybciej <3