wtorek, 3 września 2013

10 ... 9 ... 8 ...







10... 9... 8...
Słyszę głos odliczający czas, lecz do końca nie umiem go zlokalizować. Jestem na arenie. Naprzeciwko mnie znajduje się złoty róg obfitości. Gdzie ja jestem? czy to las, czy dżungla ? Wiem jedno. Chłopak obok mnie już czeka aby mnie zabić.Obdarował mnie szyderczym spojrzeniem. Przeraźliwy dźwięk oznaczający początek 12 Igrzysk przeszył moje ciało. Kiedy odzyskałam czucie w nogach od razu pobiegłam w stronę wielkiego lasu. Biegnąc najszybciej jak potrafię poczułam że ktoś zadał mi cios nożem. Obróciłam się lecz nikogo nie widziałam. Tylko ich. Zobaczyłam, że Ron został powalony na ziemię. Kiedy trybut z dwójki zadał mu ostateczny cios wybuchłam histerycznym płaczem.
Zalana potem, obudziłam się z krzykiem.
Kiedy zorientowałam się że to był "tylko" sen minęło, dobrych kilka minut.Cały czas miałam przed oczami martwego Rona. Co jest? Niby dobrze, że to nie ja umarłam. Dlaczego martwię się o inną osobę? Zdałam sobie sprawę, że zaczęłam go inaczej traktować niż w dystrykcie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Drżącym głosem wypowiedziałam "proszę". Był to Ron.
-Usłyszałem krzyk ... i pomyślałem że może przyjdę Ci potowarzyszyć ...
-chodź .. i tak już nie zasnę.
- ja też ... nie martw się- pocieszył mnie
- jak się nie mam martwić? Śniło mi się że umierasz ! zostałam sama!
- nie zostawię Cię samą !
- obiecujesz ?
- obiecuję
To się stało nagle. Poczułam na swoich wargach jego ciepłe usta. Nie wiem ile to trwało. Najgorsze jest to, że zakochałam się w tym chłopaku. Teraz, kiedy moje życie zależy od innych.
- możesz zostać? -spytałam
-jasne
Położył  się obok mnie. Już nie dręczyły mnie koszmary.

_______________________________________________________________________
 DYS IS LOF ;d
Pozdro Aga xD

poniedziałek, 2 września 2013

Parada trybutów.



   Wczesnym popołudniem usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi do salonu. Poszliśmy sprawdzić kto to. Na naszych oczach pojawiły się cztery Kapitolskie kobiety. Gdy nas zobaczyły, uradowane podbiegły do nas i zaczęły nam gratulować. Niby czego? Tego, że za chwilę będziemy musieli zabijać osoby, które nam nic nie zrobiły? Zamyślona usłyszałam cienki głos jednej fioletowowłosej dziewczyny:
-przed paradą trybutów musicie wyglądać zjawiskowo. My, zajmiemy się tym -no tak, przecież dzisiaj miała być parada trybutów. Przejdziemy rydwanami po głównym placu w Kapitolu i spotkamy się z prezydentem.
-pff .. ja już wyglądam zjawiskowo - zażartował Ron. Zaśmiałam się.
-wiemy, ale będziesz wyglądał jeszcze lepiej. Wtedy zdobędziesz sponsorów -odpowiedział za kobietę nasz mentor- słuchajcie, jeśli chcecie wygrać, musicie się jak najlepiej zaprezentować. Na arenie, wielu ludzi nie ginie od miecza czy innej broni, lecz z pragnienia, wycieńczenia czy choroby. Sponsorzy, mogą wam załatwić lekarstwo, które może się okazać niezbędne do życia- nasz mentor był tak poważny, że bałam się cokolwiek powiedzieć. Pożegnałam się z Ronem i poszliśmy do swoich pokoi.
   Tam zaczęło się piekło. Myślałam, że wypięknianie mnie nic nie boli, jednak się myliłam. Gdy mnie kąpali myślałam, że zedrą ze mnie skórę. Do tego depilacja nóg i wyrywanie brwi. Myślałam, że za chwile popłacze się z bólu. Kiedy Margaret powiedziała, że to już ostatni plaster i będę gotowa, poczułam ulgę. Zebrałam się w sobie i poczułam silne pieczenie. Ustał jednak, gdy dwie Kapitolki nałożyły jakiś krem na nogi. Ubrałam bieliznę i czekałam na przyjście mojego głównego stylisty.
- za każdym razem będę wam mówił jak mi przykro -usłyszałam męski głos za swoimi plecami. Odwróciłam się. Był to chłopak, około dwudziestki. Młody jak na stylistę. Gdybym mijała go na ulicy, ale nie w Kapitolu uznałabym go za zwykłego człowieka.- nazywam się Twin i będę twoim stylistą do czasu twojego wyjścia na arenę. Pamiętaj, że przechodziłem to samo gdy miałem 12 lat. Możesz na mnie polegać.
-Jak Ci się udało przeżyć ? -zaciekawiona spytałam Twina
-W dużym stopniu pomogła mi moja droga przyjaciółka. Miała opanowane chyba wszystkie sztuki walki- kiwnęłam głową a on ciągnął dalej- dobrze, że mogą wygrać dwie osoby. Chodź słyszałem, że mają to zmienić. To dopiero 12 Igrzyska. Nie wiadomo co się stanie w 50 czy 70 …
-mam nadzieję, że w ogóle nie będzie głodowych igrzysk- burknęłam
-niestety są... i nie zanosi się na ich koniec. ale spróbuję wam pomóc. Z tego co wiem, pochodzisz z 8 dystryktu, a jak wiadomo strój musi przypominać z jakiego dystryktu pochodzisz. Czym się zajmujecie ?
-szyjemy ubrania dla strażników pokoju. Wątpię, aby nasz strój był ciekawy …
-Tylko dla nich?
-Nie, ogólnie dostajemy projekty obrań z Kapitolu i je realizujemy
-otóż to, dlatego będziesz ubrana w piękną długą sukienkę, a Ron w garnitur
-ale... czy to nie będzie wyglądało dwuznacznie? Ludzie mogą pomyśleć że … że my ...- nie chciałam dokończyć.
-o to chodzi... publiczność ma was pokochać.
Twin podał mi sukienkę i kazał się ubrać. Kiedy spojrzałam w lustro oniemiałam z zachwytu.
-dziękuję- wyszeptałam i mocno przytuliłam stylistę
-idź i zachowuj się jak dama- powiedział mój stylista po czym dodał ciszej - a poza tym, jesteś piękna- jeszcze raz przytuliłam Twina i razem poszliśmy do pokoju, gdzie znajdowali się moi rywale.
   Wokół wszystkich trybutów stały rydwany które były ciągnięte przez konie. Ale do końca nie wiem czy są prawdziwe. Nie poruszają się.
Rozejrzałam się. Gdzie jest Ron ? Nagle, usłyszałam za moimi plecami gwizd.
-fiuuu fiuuu !
-hahahaha, spadaj (;D)
-ale co ja mam poradzić że stylista się tak popisał. Zawsze myślałem że jesteś piękna ale to ? To już przegięcie.- zawsze?, pomyślałam
-hahaha, dzięki- odpowiedziałam tylko i przytuliłam Rona- ty też wyglądasz zjawiskowo.
Proszę o wejście na rydwan oznakowany cyfrą symbolizującą twój dystrykt
-chodź ! - złapał mnie mocno za rękę. Nie wiem czemu ale za każdym razem kiedy mnie dotyka czuję że drżę.
   I znów. Pierwsze co usłyszałam to ten przerażający pisk. Wszyscy machali nam i rzucali w naszą stronę kwiaty. Gdy pomachałam publiczności, ta wstała z miejsc. Wręcz osłupiałam.
  Gdy dotarliśmy na sam środek dziedzińcu, konie nagle zatrzymały się i znów przestały ruszać. Na specjalnym podeście wypełnionym białymi różami wszedł prezydent. Był ubrany w garnitur. Przywitał nas i kazał nam pilnie uczyć się w ośrodku przygotowawczym.
   Po paradzie ogarnęło mnie wielkie zmęczenie. Nawet nie wiem jak dotarłam do łóżka.

_________________________________________________________________________________
Ten rozdział dedykuję Karolinie ♥ (jaraj się bo masz pogrubione twoje imię xD)