poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Kolejny koszmar.



   Kiedy zorientowałam się, że jesteśmy już na właściwym poziomie, poczułam że ktoś pociągnął mnie za rękę. Był to Ron. Uśmiechnęłam się do niego i razem pobiegliśmy zwiedzać mieszkanie. Było ogromne i bardzo nowoczesne! Dwie duże sypialnie, jedna dla mnie, druga dla Rona, wielki przedpokój, jeszcze większy salon i jadalnia. Obok suto zastawionego stołu stała kelnerka. Bez zastanowienia podeszłam do niej razem z Ronem  by się przywitać. W odpowiedzi usłyszałam głuchą ciszę. TEN KAPITOL ! TEN PRZEKLĘTY KAPITOL !
-To awoksa* ! Jak oni mogli jej to zrobić ?! - powiedziawszy to zapłakana pobiegłam do sypialni.
Wskoczyłam na łóżko i zwinęłam się w mały kłębek. Ktoś zapukał do drzwi. Nie zareagowałam.
- Dla mnie to też jest szok – usłyszałam głos drugiego trybuta. Usiadłam na łóżko i mocno przytuliłam przyjaciela ( tak, jest moim przyjacielem. Jest to jedyna osoba której mogę powiedzieć wszystko, bo przechodzi to samo).
- To wszystko to jakiś straszny sen !
- Też masz wrażenie że za chwilę obudzisz się i powiesz że to tylko koszmar? Ta.. tylko koszmar... Setka nieprzespanych nocy. Strach, że wybiorą właśnie ciebie - gdy to powiedział poczułam na swojej ręce łzę. A więc ma to samo.
- Chcą nas wykończyć psychicznie. Ale my się nie damy złamać- dodałam ciszej-chcę wygrać, z tobą.**
_______________
* Awoksa- jest to osoba która nie umie mówić ponieważ Kapitol obciął jej język. 
** Tak wiem, wiem .. Teraz tłum napisze mi że na głodowych igrzyskach może wygrać tylko jedna osoba. Ale myślę, że takich opowiadań jest tu dużo. Chcę, żeby to było inne. Dlatego oświadczam, że w moich igrzyskach mogą wygrać dwie osoby z tego samego dystryktu lub jedna (jeśli druga osoba zostanie stracona na arenie 
);p

Rozdział taki super mega krótki, bo nie chciałam przerywać trybutom tej pięknej chwili ;D

piątek, 16 sierpnia 2013

Trybut.



Przed wejściem do pociągu prowadzącego do Kapitolu nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Od razu pobiegłam do swojego przedziału i zaczęłam płakać. Nawet nie wiem ile to trwało. Nie chcę umierać, nie chcę już nigdy nie widzieć rodziców czy przyjaciół. Dlaczego akurat na mnie to trafiło? Gdy wyczytali moje nazwisko myślałam że to jeden z moich koszmarów. Uszczypnęłam się na wszelki wypadek, ale nie obudziłam się. Rozejrzałam się. Poczułam na sobie spojrzenia wszystkich obecnych na placu. Podeszli do mnie strażnicy i zaprowadzili mnie na scenę. Donna, jak zwykle wypytywała się idiotycznie jak się nazywam chociaż i tak doskonale to wiedziała. Nie, nie mogę być słaba! Muszę dać radę! Nagle wstałam i spojrzałam na siebie w lustrze. Powiedziałam na głos „To nie może być twój koniec. Musisz wygrać”. Pozbierałam się, wzięłam gorącą kąpiel i pognałam do przedziału, gdzie siedział mój mentor. Na mój widok wstał z bursztynowej kanapy i mocno mnie przytulił. Gestem dłoni wskazał abym usiadła obok niego. Nastała Cisza. Widziałam w  jego oczach że chce coś powiedzieć, ale nie umie zebrać tego w logiczny ciąg zdań. Po jego policzku popłynęła łza. Nagle wstał i wyszedł. Nie rozumiem go. Ciężko będzie się z nim dogadać, ale dam radę.
Zostałam sama. Rozejrzałam się po pokoju. Nawet nie wiedziałam ile może być miejsca w przedziale. Obok mnie, stała złota lada z przekąskami. Było tam tyle smakołyków, że musiałam poznać ich smak. W tle grała cicho muzyka. Jakiś dziwny gatunek muzyczny. Pewnie w Kapitolu nastał nowy trend. Na ścianie wisiały różne obrazy ze scen walki z Igrzysk. Przypomniałam sobie, że nie jadę na wycieczkę krajoznawczą lecz stoczyć bitwę, o moje życie.
Podróż trwała 7 godzin. Dla mnie, to już było dużo, a co mają powiedzieć trybuci z 12 dystryktu?! Zdałam sobie sprawę jakim wielkim krajem jest Panem. Szczerze mówiąc tylko 5 % społeczeństwa o tym wie. Reszta głoduje w swoim dystrykcie bez jakichkolwiek praw albo przywilejów.
Poczułam, że pociąg nagle zwolnił. Szybko podeszłam do okna i podziwiałam widoki. Ile tu budynków! Jakie one wysokie! Wszystkie były w jednym kolorze, białym, lecz jeden wyróżniał się z pośród wszystkich. Był wyższy od innych o jakieś 15 pięter. Na wschodniej ścianie był wielki portret prezydenta Snowa. Grr.. Nienawidzę go.
Jedyne co usłyszałam wychodząc z pociągu to przeraźliwy pisk. Fala „poprzebieranych ludzi” krzyczała i wiwatowała na naszą cześć. Jedna dziewczyna, w moim wieku, ubrana w różową skórę słonia podbiegła do mnie i poprosiła o autograf. Nie wiedziałam co zrobić. Uśmiechnęłam się i od niej uciekłam.
Gdy weszliśmy do Ośrodka Przygotowawczego moja głowa dała znać o swoim istnieniu. Razem z Ronem (drugi trybut z naszego Dystryktu. Rozmawiałam z nim w pociągu. Okazał się sympatycznym chłopakiem z biednej rodziny), Donną i Bernim weszliśmy do windy. Donna nacisnęła na bocznej ściance przycisk z numerem „8”. Nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się u góry.

wtorek, 6 sierpnia 2013

PROLOG :W ciągłym strachu.



Sabina, 16 lat, 8 dystrykt … Tylko tyle Kapitol potrzebuje wiedzieć … Jeśli ktoś jest w przedziale wiekowym od 12 do 18 lat przeżywa wstrząs… Jednym słowem, piekło.
Pochodzę z 8 dystryktu …Jest jednym z mniejszych w całym Panem. Zajmujemy się produkcją wyrobów włókienniczych i odzieży. Dochody u nas są tak małe że, niektórzy obywatele, oprócz pracy w fabryce, muszą dorabiać również jako nauczyciele w szkołach. Na wschodniej części dystryktu znajduję się wielka fabryka. Moi rodzice tam pracują. Szyją ubrania dla Strażników Pokoju. W ciągu roku dostajemy od Kapitolu cztery pary ubrań. Na wiosnę, lato, jesień i zimę. Jeśli zniszczysz ubranie, trudno, drugiego nie dostaniesz. Moja rodzina nie jest najbogatsza w wiosce. Czasami zdarza nam się umierać z głodu,ale moi rodzice starają się dobrze gospodarować pieniędzmi (jeśli je dostaną). Mam jeszcze brata. Zazdroszczę mu … Właśnie skończył 19 lat … Udało mu się.
Tak jak każde dziecko boimy się głodowych igrzysk. Już tydzień przed igrzyskami słychać krzyki w nocy. Strażnicy są bezlitośni. Przychodzą do domu i każą chłostą. Ale ja jestem silna. Także miewam koszmary,ale staram się nie myśleć o tym. Zwariowałabym, a przecież o to chodzi Kapitolowi.
Tego dnia była piękna pogoda. Aż chciało by się pobiegać na łące. Taa.. jasne.. można sobie pomarzyć... Odkąd pamiętają moi rodzice w dniu dożynek nakazane jest przebywać w domu.
Równo o 11:30 należy wyjść z domu i udać się na plac Pałacu Sprawiedliwości. Przed wkroczeniem na teren placu należy ustawić się w kolejce. Strażnicy wbijają nam igłę. Pobierają nam krew czy coś tam. W ten sposób dowiadują się o naszej odporności. Zapisują ją w skali od 1 do 10 na ile jesteśmy odporni. To żałosne.
Gdy pobiorą nam już krew ustawiamy się. Najmłodsi stoją z przodu. Ja, gdzieś w środku. Pozostaje mi tylko modlić się  aby mnie nie wybrali … Chodź już sama nie wiem czy bóg istnieje...
Pałac sprawiedliwości jest to duży, biały budynek. Na potrzeby dożynek zrobili scenę aby mentora, naszą opiekunkę oraz burmistrza lepiej było widać. Co do mentora … Wygraliśmy raz … 17 lat temu … Jest to 34 letni Berni. Biedny. Pewnie wolał umrzeć na arenie. Z tego co wiem codziennie krzyczy w nocy. Jednak strażnicy mu nic nie mogą zrobić, bo wygrał. Obiło mi się też o uszy że bierze narkotyki. Faktycznie, ma podkrążone oczy i poszerzone źrenice.
Punktualnie o 12 na scenę wchodzi Donna. Jest to 20 letnia kobieta z Kapitolu. A ludzie z Kapitolu jak to z Kapitolu. Ubrania z sierści psa, kocie wąsy. W tym roku ma czarne włosy oraz czarną sukienkę z złotymi naszyjnikami. Hmm... może nastała nowa moda? Nie wiem, nie rozumiem ich.
Na początku puszczają hymn, później film o historii naszego kraju, Panem. O mrocznych dniach, traktacie o zdradzie oraz o powstaniu Kapitolu. Gdy film się skończył wkroczył burmistrz na mównicę ze swoją przemową. Jak zwykle beznadziejna. Po przemowie burmistrz czeka na oklaski. Niechętnie mu je przyznajemy. Nagle otwierają się drzwi. Dwoje asystentów z Kapitolu wnosi dwie szklane kule. W jednej znajdują się nazwiska chłopaków, a w drugiej kobiet. W naszym dystrykcie zawsze głosujemy kto ma być pierwszy. W tym roku padło na chłopaków. Donna podeszła do szklanej kuli i szybkim ruchem wyciągnęła karteczkę. Wypowiedziała nazwisko. Był to jakiś młody chłopak. Zaczął płakać. Wszedł na górę i zajął stanowisko. Donna podeszła do drugiej kuli. Tym razem długo grzebała w kuli, jakby się z nami droczyła i szybko wyjęła karteczkę. Otworzyła ją. Wstrzymałam oddech.

Trolololo ♥


Heeej ♥

No więc mam na imię Sabina xD Mam 16 lat.
Jak już przypuszczacie jestem fanem Igrzysk Śmierci. Przeczytałam całą trylogię i jestem w niej zakochana.♥ Jedna ze stron o Igrzyskach wpadła na pomysł na zrobienie internetowych igrzysk. Trzeba tam pisać opowiadania i takie inne. Napisałam jedne i mi się spodobało ;] Jeżeli wciągnie was ta historia napiszę ciąg dalszy; ) Na razie, nic nie obiecuję ; ) Pozdro meny ! ;D