Przebudziłam się około 4 rano. Poczułam ciepło bijące z torsu Rona. Kiedy popatrzyłam na jego twarz, zdałam sobie sprawę że spogląda na mnie... chyba od dłuższego czasu... uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił pocałunkiem. Zdałam sobie sprawę, że się w nim zakochałam. No jasne... idealny moment. Boję się, że będę musieć patrzeć na jego śmierć.
-Muszę Ci coś pokazać - powiedział
-Nieee... proszę... chcę żeby ta chwila trwała wiecznie... Kocham Cię... BARDZO CIĘ KOCHAM. Chcę się tobą nacieszyć przed wyjściem na arenę. Chcę pamiętać te chwile do końca życia. Którego zostało nam już niewiele.
-No chodź ! Zobaczysz co odkryłem!
-okeeej... - wygramoliłam się z łóżka po czym znowu trafiłam w objęciach Rona. Przytulił mnie najmocniej jak potrafił i szepnął do ucha- ja też cię kocham.
Na te słowa uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafiłam.
W piżamach weszliśmy na dach ośrodka szkoleniowego. Na moich oczach pojawił się widok uśpionego miasta.
- Łaaaał ... aż dziwne że pozwolili nam tu wejść ....
-Ciekawe ile trybutów odkryje jeszcze te miejsce...
- Masz rację. Ciekawe jak igrzyska będą wyglądać za trzydzieści, pięćdziesiąt lat ...
- spokojnie ... zobaczymy ;)
- a jeśli nie? Jeśli ktoś z naszej dwójki polegnie ?
- Słuchaj ... nic się takiego nie stanie. Wygramy. A później wrócimy do naszego dystryktu i będziemy razem. Na zawsze. No chyba że znajdę sobie jakąś piękność i ...
-eeeej !
-żartowałem ! Ty jesteś moją pięknością. Kocham Cię.-na te słowa przytuliłam go. Kiedy Ron jest blisko mnie czuję się taka bezpieczna.
-Chodź... musimy się przygotować na nasz pierwszy trening.
Kiedy weszłam do pokoju już na mnie czekał mój mentor.
-Gdzie ty byłaś ?
-zwiedzałam.
-taaa... jasneee... "zwiedzałam" - powiedział z nutką ironii
-ehh ...
- No dobrze. O 12 odbędzie się wasz pierwszy trening. Myślałaś już może nad tym aby komuś zaproponować sojusz ?
-szczerze mówiąc nie ... Na pewno Ron... Nie wiem czy komuś innemu mogę
zaufać
- radzę Ci ich obserwować. Jeśli ktoś Ci się wyda odpowiedni, podejdź do niego.
-dobrze.
Po wyjściu Berniego z "mojego" pokoju przebrałam się w specjalny kombinezon. Na przedramieniu była przyszyta naszywka z cyfrą "8".
Równo o 12 weszliśmy na salę treningową.. O dziwo wszyscy na nas już czekali. Kiedy podeszliśmy do pozostałych trybutów, weszła kobieta która zaprezentowała nam wszystkie narzędzia z którymi możemy się zapoznać.Chciałam się nauczyć jak przetrwać
na arenie, dlatego od razu podeszłam do
stoiska z rozniecaniem ognia. Tam, nauczyłam się jak za pomocą
drewna i kawałka sznurka rozpalić ognisko. Trwało to może z dwie godziny. Szczerze
mówiąc instruktorzy są tam bardzo mili. Z jednym rozmawiałam
prawie pół godziny. Wiele mi wyjaśnił i jestem mu bardzo
wdzięczna. Przed podejściem do następnego stanowiska postanowiłam
trochę się rozejrzeć. Ośrodek był pod ziemią. Był jednak
bardzo wysoki. Był szary. Po
lewej stronie znajdowali się instruktorzy zajmujący się sztuką
przetrwania. Między innymi: kamuflaż, rozpalanie ognisk, składanie
namiotów, wdrapywanie się na drzewa oraz rozróżnianie roślin. Po
prawej, znajdowała się broń. Oszczep, łuki i noże to tylko
garstka wszystkiego. Było tam tego naprawdę dużo! Postanowiłam
sprawdzić co jest tam ciekawego.. Podeszłam do noży. Były tak
ostre że z łatwością wbijały się w sam środek tekturowej
głowy.
O godzinie 15 razem z Ronem udaliśmy się na Lunch. Na tacę nałożyłam sobie potrawkę z polędwicy oraz sałatkę z krewetkami. Wszystko jak zawsze pyszne. Podczas jedzenia lunchu rozmyślałam o moich rywalach. Zauważyłam jedną, dominującą grupę. Zapewne to zawodowcy czyli trybuci z pierwszego, drugiego oraz czwartego dystryktu. Oprócz nich, zauważyłam dwie osoby które wyglądają jakby płakały. Nic dziwnego.. bez Rona też bym tak wyglądała. W tym roku sporo zostało wylosowanych dwunastolatków. To straszne zabijać takie małe bezbronne istoty. Chodź nie wiem czy są takie "bezbronne" często to one są silniejsze niż nie jeden osiemnastolatek.
-.. a ty co ty o tym myślisz ... Ejjj ! słuchasz mnie ? -Usłyszałam głos Rona
- co ? Przepraszam ... zamyśliłam się... o czym mówiłeś ?
- ehh.. znowu mnie nie słuchasz . Mówiłem ... -Ron nagle przerwał bo dwoje zawodowców zaczęło się bić.
- NIE BĘDZIESZ TAK MÓWIŁ O JADE ! ROZUMIESZ ?!
-NO PRZEPRASZAM BARDZO ZE TWOJA "DZIEWCZYNA" PUSZCZA SIĘ Z KAŻDYM !
- PRZESADZASZ ! PO CO CZEKAĆ NA IGRZYSKA, ZABIJE CIE JUŻ TERAZ !
-HEEJ heeej ! Uspokójcie się !-przybiegłam do dwóch bijących się zawodowców- nie wiecie że osoby które pierwsze podpadną organizatorom umierają najszybciej ?
Momentalnie przestali się bić i odsunęli się od siebie. Jeden odchodząc burknął coś w rodzaju "Poczekam... a potem go zabiję..." Dotarło do mnie co może stać się na Igrzyskach.
________________________________________________
Aaaggaaaaa <3333
Karoollaaaaa <3333
Kocham was ; 3

Jeeeeeeeeeeeeeeee ! < 33333
OdpowiedzUsuńUwielbiam ostatnią scene :D ja już chcę początek na Arenieee ! xd
Weź dodawaj te rozdziały szybciej ! ♥
Dawaj kolejne częścii!! Nie mogę się doczekać! :D
OdpowiedzUsuń